Po co komu ten cały personal branding? – wywiad z Violą Urban

Post Image
28 maja 2016

Po co komu ten cały personal branding? – wywiad z Violą Urban


Viola Urban to dyplomowany dietetyk, który odnalazł się w wirtualnym świecie. Studiowanie żywienia od dawna było jej marzeniem, ale dopiero pod wpływem pracy w innych branżach odkryła, że można łączyć dietetykę, pasję do pracy z ludźmi, kreatywne gotowanie, fotografię, działanie na dużą skalę poprzez media i organizację eventów. Doświadczenie marketingowe zdobyte w pracy w agencji marketingowej przekłada na bloga, który dzięki wiedzy z zakresu nowych mediów można czytać przyjemniej.
 
3 lata doświadczenia i poznanie wielu inspirujących osób zaowocowało powstaniem w Internecie bloga, który może zmieniać nie dziesiątki, lecz dziesiątki tysięcy wyborów żywieniowych. Kocha to co robi.
 
Współprowadzenie strony okiemdietetyka.pl pozwala jej na prezentowanie swoim odbiorcom połączenia wiedzy merytorycznej na temat diet, nie rezygnując jednocześnie ze smaku swoich posiłków. W ten sposób jest w stanie spełniać się niezależnie w swojej działalności sieciowej, która coraz częściej przekłada się na rzeczywiste polepszanie życia innych ludzi.
 
Wiktor Jodłowski: Po co człowiekowi personal branding?
 
Viola Urban: Przede wszystkim możemy się bawić, ponieważ mamy na to możliwości. Jest Internet i social media. Kiedyś tego nie było. Kiedy biznes się rozwija i więcej firm powstaje – trzeba zadbać o to, żeby nie tylko nasza firma była znana, ale także nasze nazwisko. Firma jest firmą i zawsze może upaść, a nazwisko z nami zostaje. Chyba że kobieta bierze ślub i zaczyna z nową kartą 😉 Jest na przykład Facebook, jest także LinkedIn, dlaczego nie skorzystać z tego wszystkiego w celu promowania własnej marki osobistej?
 
Wiktor Jodłowski: Da się funkcjonować w ogóle bez marki osobistej dzisiaj?
 
Viola Urban: Zależy w jakiej branży. Niektóre po prostu temu nie sprzyjają. Na przykład taki policjant – nie widzę sensu, żeby miał się czymkolwiek promować. Albo informatyk. U nich popyt jest zdecydowanie większy, niż podaż. Jest większe zapotrzebowanie na dany zawód, niż liczba osób, która może niszę wypełnić. Nawet bez promocji tacy ludzie mają szansę, żeby znaleźć pracę.

Wiktor Jodłowski: Tak, tylko czy to jest gra na krótką czy długą metę? Czuję, że na krótką. Popyt na informatyków kiedyś się skończy – selektywność się zwiększy. Co Ty na to?

Viola Urban: Właśnie, tutaj wracamy do marki osobistej. Można negocjować lepsze stawki. Jeśli jest ona odpowiednio wypracowana – możemy chodzić od drzwi do drzwi – wybierać oferty danych firm. Jeśli ktoś ma wyrobioną markę osobistą, może zdecydowanie więcej.
 
Wiktor Jodłowski: Z tego co wychwyciłem z Twojej wypowiedzi – marka osobista jest czymś w rodzaju wyrzutni. Pozwala na większe oczekiwania, jeśli chodzi o wynagrodzenie za swoją pracę czy swój wkład w rozwój.
 
Viola Urban: Jeśli masz swoją firmę!
 
Wiktor Jodłowski: To prawda. Chciałbym pokierować tę rozmowę w konkretną stronę. Twoja marka osobista kojarzy mi się z jednoosobową działalnością. Wymaga od Ciebie kreatywności w podejściu do wytwarzanych materiałów. Nie przypomina raczej siedzenia za biurkiem i powtarzania tego samego schematu, co koleżanka obok. Teraz można zrobić biznes na wszystkim – na przykład na graniu w gry komputerowe. Jaką rolę odgrywa tu marka osobista?
 
Viola Urban: Sam wiesz, że masz dużą konkurencję na rynku, jeśli chodzi o szkoły językowe. Wiesz jak działają. Wiesz, że często mają podobny model nauczania. Dzięki temu, że Ty jesteś wiarygodny – Twoja marka osobista jest jakaś, nie jest rozmyta, to możesz ściągnąć do siebie osoby, które kupią Ciebie jako charakter. Jeżeli mamy do czynienia z konsultacją face-to-face – nie liczy się wtedy dokładnie jakość usług, ale to, jaki tworzysz klimat. Czy ta osoba jest w stanie nawiązać z Tobą jakąś relację? Czy dobrze się czuje w Twoim towarzystwie? To jest najbardziej istotne. Przynajmniej w takich usługach jak nauczanie. Albo w takich jak ja prowadzę – w układzie pacjent i dietetyk. Klient sprawdza często – nie do jakiej firmy chodzi, ale do jakiej osoby. Ważniejsza jest dana osoba, a nie firma i gdzie stacjonuje.
 
Wiktor Jodłowski: Wszystko co mówisz wiąże się z umiejętnościami miękkimi. Czy w przestrzeni tworzenia marki osobistej odnajdą się typowi introwertycy?
 
Viola Urban: Personal branding w dużej mierze działa w Internecie. Nie ma tutaj kontaktu stricte osobistego, bo taki jest po części. Nie trzeba wychodzić i przeprowadzać prelekcji. Myślę, że jeśli introwertyk jest naprawdę skryty, to łatwiej mu będzie działać w taki sposób, niż wyjść do ludzi. Jeśli ktoś czuje, że w Internecie nie chce nic robić – nie ma co działać na siłę. Najważniejsza jest wiarygodność w przekazywanych treściach – wtedy jest łatwiej o zaufanie.
 
Wiktor Jodłowski: Myślę, że autentyczność jest właśnie głównym kluczem, który powoduje, że zyskujemy zaufanie.
 
Viola Urban: Dobrym przykładem jest Michał Sadowski – jego Brand24 jest dobrze postrzegany i przyjmowany nie właśnie przez pryzmat samej firmy, ale przez samą osobę Michała. Takich firm jest co najmniej cztery na polskim rynku. Przez to, że działał on silnie w Internecie – lepiej mógł sprzedać swój produkt, przez co zyskuje teraz profity. Teraz trudniej wejść w internetowe grono, ponieważ czasy też się zmieniły. Jeszcze pięć lat temu, kiedy Ewa Chodakowska miała około dziesięciu tysięcy fanów, a nie milion – pierwsze kroki można było stawiać zdecydowanie łatwiej. Nie było przesytu informacji. Należy sobie zadać pytanie – czym się różnie od innych ludzi, którzy zajmują się tym samym? Co mogę im dać?
 
Wiktor Jodłowski: No właśnie – kiedy myślisz o kimś charakterystycznym z danej branży, to pomyślisz raczej o osobie, która często pojawia się w social media niż o kimś, kto kiedyś odnosił sukcesy. Najpierw uwaga będzie zwrócona na osobę, która regularnie dostarcza content, niż na kogoś, kto kiedyś dobrze obsługiwał sprawowane przez siebie stanowisko.
 
Viola Urban: Dobry biznes w dużej mierze opiera się na poleceniu. Oczywiście – nawet na Facebooku jesteśmy w stanie oceniać czyjeś usługi, ale zazwyczaj całość rozgrywa się poprzez wymianę informacji między klientami – obecnymi i przyszłymi. Nawet jeśli moi znajomi nie potrzebują moich usług, to jeśli w jakiś sposób znają zakres działania mojej firmy – będą polecać ją innym. Warto z tym także nie przesadzać – jeśli działamy online, trzeba także działać offline.
 
Wiktor Jodłowski: Dokładnie o tym mówię – dobrze jest sobie „wychować” ambasadorów swojej firmy w różnych przestrzeniach.
 
Viola Urban: Ambasadorowie byliby możliwi przy uwzględnieniu tego, że w prowadzeniu biznesu naprawdę liczy się charyzma. Pytanie na ile można się tego nauczyć. To raczej musi pochodzić z serca, z pasji, musi być oparte na czymś, co naprawdę nas interesuje.
 
Wiktor Jodłowski: Jasne, można przesadzić z działaniami sieciowymi. Ale to zawsze musi być świeże. Musi być podane w dobrej formie. Z dobrą otoczką. Wtedy nie ma efektu przesytu.
 
Viola Urban: Czyli nie ilość a jakość?
 
Wiktor Jodłowski: Myślę, że przede wszystkim jakość. Jeśli nawet wstawi się pięć postów dziennie, ale każdy będzie nieść wartość – to warto. Tak na dobrą sprawę z regularnością i postowaniem jest bardzo mocno powiązana praca przy blogu. Jeśli działa się regularnie – dopiero wtedy ma to sens.
 
Zmieniając nieco temat.. nie wiem, czy pamiętasz, ale my poznaliśmy się podczas pierwszej edycji organizowanej przez Ciebie konferencji See Bloggers, gdzie właśnie dużo blogerów przybywa – zapytam wprost – na cholerę komu blog?
 
Viola Urban: Zależy jaka branża, zależy jak chcemy się komunikować. Jeśli nie chcemy długich treści – wręcz nie będziemy go potrzebować. Piszę o dietetyce i światku dietetyki. Zależy mi na merytorycznych artykułach, które będą nadal aktualne za kilka miesięcy. To jest ten sam model, z którego korzysta Michał Szafrański. Jeśli ktoś ma dużo do powiedzenia – blog będzie dobrą formą. Wystarczy Facebook, jeśli chcesz komunikować się zwięzłymi i krótkimi cytatami. Im więcej ludzie muszą kliknąć, nim dojdą do materiału finalnego, tym gorzej. Im szybciej dotrze informacja, tym lepiej.
 
Wiktor Jodłowski: Kiedy jakiś czas temu konsultowaliśmy się w kontekście Talkersów – opowiadałaś, że będziesz zajmować się personal brandingiem/marketingiem i dietetyką – czy teraz w polu Twoich działań jest trochę tego pierwszego czynnika?
 
Viola Urban: Zauważyłam, że często udało mi się zainspirować kogoś do stworzenia bloga. Tutaj pozdrawiam Karolinę Słomską – podróże dziewczyny spłukanej. Raczej na tym nie zarabiam. Nie chciałabym na tym robić biznesu. Niektóre pasje są tylko dla nas i nie powinno się na nich robić pieniędzy. Istnieje wielu ludzi, którzy porzucili swoją pozycję w korporacji i rozpoczęli coś na pierwszy rzut oka totalnie nieopłacalnego. Trzeba znaleźć własną niszę, która spowoduje, że ludzie zauważą naszą autentyczność.
 
Wiktor Jodłowski: Jakie już zauważalne korzyści dla siebie zauważasz z tego, co robisz w Internecie? Jakich klientów pozyskujesz? Jakie zlecenia pozyskujesz? Potrzebuję case study w kontekście Okiem Dietetyka.
 
Viola Urban: Zaczęłam działać w czasie studiów. To było bardzo dawno, kiedy mało jeszcze wiedziałam o dietetyce. W międzyczasie jeszcze pracowałam, więc trudno mi ocenić, kiedy był dokładnie moment, w którym zaczęłam. To było mniej więcej podczas drugiego roku studiów, kiedy wiedziałam, że pod koniec studiów będę w zupełnie innym miejscu. Miałam marzenie, żeby mieć na tyle silną markę, żeby zbudować firmę, która będzie przynosić pieniądze. Dawałam przykłady diet oraz posiłków. Omawiałam na swojej stronie aktualne tematy ze swoich studiów dietetycznych. Miałam motywację, żeby się rozwijać jako dietetyk. W ramach nauki pisałam artykuły. Przez czas studiów mogłam sobie swój brand budować. Jako dietetyk nie radzę nikomu pracować u kogoś, ponieważ to raczej zły pomysł. Na swojej stronie mam zakładkę kontakt, gdzie omawiamy wszystkie kwestie indywidualnie.
 
Wiktor Jodłowski: Co w tym momencie słychać więc u Violi Urban?
 
Viola Urban: To się zmienia jak w kalejdoskopie. Zawsze marzyło mi się, żeby zbudować zawód, którego nie ma na rynku. Kręci mnie robienie zdjęć kulinarnych, zdrowych posiłków. Widzę w tym duży potencjał – sprawia mi to najwięcej przyjemności. Mam portfolio, dzięki któremu mogę odezwać się do większych firm – np. Baziółka. To coś, co mnie najbardziej kręci. Niekoniecznie prowadzenie pacjenta indywidualnie. Lubię łączyć dietetykę, marketing i gotowanie.
 
Wiktor Jodłowski: Czy są jakieś realne zagrożenia wynikające z bycia osobą publiczną?
 
Viola Urban: Mam z tym duży problem, że mogę zostać hejtowana. Na przykład w dietetyce jest wiele trendów – do każdego można znaleźć badanie, które to poprze. Ale można też odwrotnie. Są tematy miękkie, które każdy można interpretować w inny sposób. Bo nie da się ich zrobić obiektywnie. Może się zdarzyć, że ktoś wyjdzie z kontrargumentem i zacznie się nieciekawa historia. Bywają konflikty w blogach parentingowych – jak żywić dziecko i co robić. Zawsze można coś głupiego napisać, co spowoduje negatywny odzew. Jeśli dzielisz się swoim życiem osobistym, to narażasz się, że może pójść coś nie tak. Jeśli jesteś gotowy na to, żeby pokazywać swoje życie – musisz być gotowy na konsekwencje. Jeżeli opieramy swoją promocję tylko na marce osobistej – może się to w pewnym momencie skończyć. Wszystko w pewnym stopniu się zawsze przejada.
 
Wiktor Jodłowski: Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem dotyczącym życia zawodowego – „it’s nothing personal, it’s just business?”
 
Viola Urban: W moim zawodzie myślę, że nie. Tu liczy się osobowość. Jeśli ktoś przychodzi z problemem, to oczekuje wsparcia. Nie tylko informacji, której szuka się w Internecie. Ludzie szukają emocji. Szukają empatii.
 
Wiktor Jodłowski: Czy istnieje jakiś drogowskaz dla osób chcących zgłębić tajniki personal brandingu?
 
Viola Urban: Trzeba się zastanowić, czy to będę „ja”. Czy jest mi to w jakiś sposób potrzebne? Czy będę w tym naturalny? Czy chcę i potrafię, i mam na to czas? Trzeba pytać ludzi o to, jak to wygląda z zewnątrz. Na początku, jeśli myślimy, że nie mamy doświadczenia – zapytajmy kogoś, kto lepiej się zna na danym aspekcie. Zauważyłam, że dużo osób zaczyna, a mało kończy. Dużo istniało strzałów – ktoś zaczynał dany projekt, wszyscy znajomi mówili – motywacja w końcu opadała. Jeśli działamy tylko dla korzyści finansowych – szybko się wypalimy. Jeśli ktoś ma świetny pomysł – chętnie mogę mu doradzić!

Wiktor Jodłowski: Dziękuję za świetny wywiad!

Viola Urban: Dziękuję!


Violę znajdziesz w tych miejscach:

http://www.okiemdietetyka.pl

https://www.facebook.com/viola.urban

https://www.instagram.com/viola_okiem_dietetyka